niedziela, 20 sierpnia 2023

Boski bicz

"Incognito" Paulina Świst, fot. paratexterka ©
"Incognito" Paulina Świst


Pierwszy taki kryminał Świst, ba, poważna książka. Z tym że autorka nie byłaby sobą, gdyby nie wystawiła języka zasadom i nie zrobiła tego po swojemu. Popapranych bohaterów w jej książkach było sporo, ale seryjny morderca – całkiem poważnie: rasowy psychopata – debiutuje. Gdyby nie stare dobre przepychanki słowne pary głównych bohaterów i sprawdzone rozładowywacze napięcia, można by pomyśleć, że nastąpiła pomyłka. Ale nie, to Paulina Świst. Tylko nie dobra – lepsza!


Dla mnie "Incognito" to coś, co chciałam, choć nie wiedziałam, że w takiej postaci, dopóki tego nie przeczytałam. I nie wiem, czy jeszcze przyjdzie mi do głowy lepszy komplement. Nie, że dotychczasowe książki się znudziły, bo choć w tym samym stylu, to jednak każda jest inna, ze swoim unikalnym clou i mniejszym bądź większym boom. Nowa książka to dopiero bomba, i wcale mi nie jest do śmiechu (choć w trakcie lektury bywało!). 


Zanim nastąpi znane, sprawdzone i lubiane, pojawia się Anioł – postać, której nawet Szary nie dotrzymałby kroku. Totalne sfiksowanie, oderwanie od rzeczywistości, misja, którą musi wypełnić, i kary, które trzeba wymierzyć. Anioł śmierci, ręka Boga, chory człowiek. Brzmi złowrogo? To zło in persona. Do tego niezwykle precyzyjny i skuteczny, co nieoczekiwanie szybko ściera uśmieszki z twarzy prokuratora i dziennikarki śledczej, którzy w normalnych okolicznościach zapewnialiby czytelnikom rozrywki, do jakiej przywykli. Błysków ich oryginalności nie brakuje, jednak nie oszukujmy się – postacią numer jeden jest ktoś, kto po latach łączy przedstawicieli prawa nad ofiarą absolutnie nieoczekiwaną.


Ależ mnie wciągnęło. Momentami czułam się nieswojo, jak wyobrażę sobie niektóre rzeczy, to aż mnie wzdryga; uśmiechu niesięgającego zimnych oczu przywoływać nawet nie chcę, i tego obłędu, rozszczepienia jaźni... brr. A jak pomyślę o kilku seryjnych mordercach ze Śląska... no nie. Nie chcę myśleć. Co nie znaczy, że "Incognito" nie było dobre! Wyszło świetnie. Szybko, sprytnie, wszystko się spinało, i nawet jeśli ktoś spodziewał się, z której strony (dobra, z których dwóch stron?) nastąpi atak, to Świst i tak była przynajmniej krok do przodu. Koniec każe się spodziewać, że na jednym kroku nie poprzestanie, skubana, i że wierni fani doczekają się tego, co w tym tomie jeszcze nie zostało obnażone.


A może też…

 

"Fighter" Paulina Świst, fot. paratexterka © "Anyway" Paulina Świst, fot. paratexterka © "Fu#k up" Paulina Świst, fot. paratexterka ©

”Prokurator” Paulina Świst, fot. by paratexterka © “Komisarz” Paulina Świst, fot. paratexterka © ”Podejrzany” Paulina Świst, fot. by paratexterka ©

 “Mala M.” Paulina Świst, Lilka Płonka, fot. paratexterka © “Mala M. 2” Lilka Płonka, fot. paratexterka ©

“Karuzela” Paulina Świst, fot. paratexterka © “Sitwa” Paulina Świst, fot. paratexterka ©“Przekręt” Paulina Świst, fot. paratexterka © 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz